…so tired

Chyba nie mogłam znaleźć lepszego momentu na naukę programowania niż początek nowego roku. Parę dni wolnego, dużo energii, jeszcze więcej dobrych chęci, czterodniowy bigos… Czujesz motylki w brzuchu (jelitach?), w końcu jakieś sensowne postanowienie noworoczne. To nie może się nie udać!

Po dwóch dniach przypominasz sobie o zaliczeniach i sesji. I zaległych projektach. I 8-godzinnym dniu pracy. I kot zasrał żwirek. Damn, może jednak siłka…? Czytaj dalej „…so tired”

Reklamy

Pierwsze kod… koty za płoty

Chyba nie przesadzę, jak powiem, że cały wczorajszy dzień spędziłam z laptopem na kolanach, próbując napisać coś, co jakiś edytor mógłby nazwać kodem. Robię kurs na codecademy – ten z poprzedniego wpisu. Przeczytał o tym mój chłopak i… wyprzedził mnie o połowę (teraz już pewnie 3/4) w jeden dzień. Wciąga jak woźny ćwiartkę. Czytaj dalej „Pierwsze kod… koty za płoty”