WTF is NLTK?

Na początku była pra-gęś, która zniosła pra-jajo… W mitologii egipskiej wszystko jest takie proste.

W moim wypadku na początku był chaos. Czytaj dalej „WTF is NLTK?”

Reklamy

Haluksy – to brzmi dizajnersko

Marzec! Cały luty się do niego zbierałam. Tak, sesja poprawkowa. Tak, konkurs „Daj się poznać” i wyzwanie programistyczne. Na fali zmian postanowiłam zrobić się na blond. Pamiętajcie, dzieci – jeżeli nie grzeszycie, Jezus umarł na darmo. Czytaj dalej „Haluksy – to brzmi dizajnersko”

Chemia w łóżku. Tfu, z chemią w łóżku

Kiedy byłam na tej siłce? W poniedziałek? Tak, w poniedziałek wieczorem. I co?

Od wtorku jestem chora. Nikt mi nie wmówi, że sport to zdrowie.

Czytaj dalej „Chemia w łóżku. Tfu, z chemią w łóżku”

Podstawy fizyki na siłce

Jednak coś we mnie pękło. Myślałam, że jestem silniejsza. Myślałam, że nic nie jest w stanie zachwiać moim przekonaniem o słuszności moich przekonań. Tyle lat oszukiwania siebie. No cóż, stało się.

Poszłam na siłkę.

Czytaj dalej „Podstawy fizyki na siłce”

Być jak Mark Zuckerberg

Chyba wszyscy lubią słuchać opowieści ludzi sukcesu, którzy zaczęli od zera i zbudowali własne imperium. Niektórzy szukają w nich inspiracji i próbują znaleźć jakąś receptę na pierwszy milion. Zazwyczaj mówi się o genialnym pomyśle, zrządzeniu losu, ciężkiej pracy albo szalonych latach 90. Pewnie dużo rzeczy musi się zadziać, żeby biznes wypalił, ale co zrobić, żeby nie zbankrutować po weekendzie? Wszystko zaczyna się w szafie. Czytaj dalej „Być jak Mark Zuckerberg”

Dziwne rzeczy, które pamiętam ze szkoły

W liceum miałam rozszerzony niemiecki. Trzy lata po kilka lekcji w tygodniu. Teraz, po… 5, 6… 7 (!) latach od matury, myślę, że nadal potrafiłabym się dogadać po niemiecku. Zakładając, że pracuję w restauracji, a w menu jest jedynie kaszanka (blutwurst) i ogórek (die Gurke). Schmeckt es Ihnen? Czytaj dalej „Dziwne rzeczy, które pamiętam ze szkoły”

…so tired

Chyba nie mogłam znaleźć lepszego momentu na naukę programowania niż początek nowego roku. Parę dni wolnego, dużo energii, jeszcze więcej dobrych chęci, czterodniowy bigos… Czujesz motylki w brzuchu (jelitach?), w końcu jakieś sensowne postanowienie noworoczne. To nie może się nie udać!

Po dwóch dniach przypominasz sobie o zaliczeniach i sesji. I zaległych projektach. I 8-godzinnym dniu pracy. I kot zasrał żwirek. Damn, może jednak siłka…? Czytaj dalej „…so tired”

Nareszcie weekEND…!

Leciałam dziś do domu jak  na skrzydłach, nareszcie łikend, nareszcie się wyśpię! Witaj kołderko, już zdejmuję skarpetki. Sama nie wiem, co wybrać – spanie, pasjans pająk czy seriale. Całe 4 godziny weekendu! Czytaj dalej „Nareszcie weekEND…!”

Jest no…moc!

Ostatnio mamy ciche dni. Prawie się do siebie nie odzywamy. Próby nawiązania rozmowy kończą się tak samo. – Hej, jak ci minął dzień? Co tam w pracy? Byłeś na siłce? – Nie. – A na basenie? – Nie. – A co robiłeś, jak mnie nie było? -KLEPAŁEM PYTONA.  Czytaj dalej „Jest no…moc!”