Być jak Mark Zuckerberg

Chyba wszyscy lubią słuchać opowieści ludzi sukcesu, którzy zaczęli od zera i zbudowali własne imperium. Niektórzy szukają w nich inspiracji i próbują znaleźć jakąś receptę na pierwszy milion. Zazwyczaj mówi się o genialnym pomyśle, zrządzeniu losu, ciężkiej pracy albo szalonych latach 90. Pewnie dużo rzeczy musi się zadziać, żeby biznes wypalił, ale co zrobić, żeby nie zbankrutować po weekendzie? Wszystko zaczyna się w szafie.Na potrzeby eksperymentu załóżmy, że już jesteśmy bogaci. Nasz startup jest wart więcej niż wieżowce w Dubaju, nie musimy już kupować w Biedronce ani wyrabiać targetów w korpo, świat oszalał. Wszyscy nas kochają, wszyscy o nas mówią, mamy selfie z Beyonce i z papieżem, a we czwartek lecimy na wycieczkę w kosmos. To o co chodzi z tą szafą?

Nie mówię, że drogie futra i diamentowe pantofelki przyczyniają się do bankructwa. Nie chodzi mi o porzucenie marzeń o ubieraniu się jak żony Hollywood. Czemu nie, skoro mamy więcej milionów na koncie niż bakterii w jelitach. W szafie Zuckerberga mogłoby być wszystko, po kilka egzemplarzy. Nawet niech już będą szare.

Ważne, że każda z tych rzeczy pasuje do siebie nawzajem i jest dobrze zorganizowana.

Mark mówi, że chodzi mu o minimalizowanie czasu, które poświęca na codzienne, nieistotne rzeczy, żeby skupić energię na podejmowaniu tych ważnych decyzji. Może to prawda, a może jest zwykłym leniem i daltonistą. Dobrze zorganizowanym leniem i daltonistą.

Chyba trochę tak jest, że otoczenie odzwierciedla nasze wnętrze. Niektórzy po prostu nie potrafią żyć w porządku, planować przestrzeni i przyszłości. Czasem nie mogą skończyć tego, co zaczęli, czasem robią trzy rzeczy na raz. Jeżeli szafa Marka i moja to dwa końce jednej skali, to te osoby są bliżej mojego końca.

Zuckerberg myśli jak przedsiębiorca. Zna słowo optymalizacja. Gdyby pisał kod, byłby krótki, elegancki i bez błędów.

Ja myślę jak… student. Znam słowo prokastynacja. Gdybym umiała pisać kod, już dawno zaliczyłabym zajęcia z C++.

Może z tymi szarymi koszulkami chodzi o coś innego. Może jest nudziarzem i codziennie je parówki. Może nie przebiera się za często i nikt nie wie, że to ta sama koszulka co wczoraj. Może on serio nie odróżnia kolorów. Albo przegrał jakiś zakład.

A może chodzi o szare komórki?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s