…so tired

Chyba nie mogłam znaleźć lepszego momentu na naukę programowania niż początek nowego roku. Parę dni wolnego, dużo energii, jeszcze więcej dobrych chęci, czterodniowy bigos… Czujesz motylki w brzuchu (jelitach?), w końcu jakieś sensowne postanowienie noworoczne. To nie może się nie udać!

Po dwóch dniach przypominasz sobie o zaliczeniach i sesji. I zaległych projektach. I 8-godzinnym dniu pracy. I kot zasrał żwirek. Damn, może jednak siłka…?

Najgorsze jest to, że programowanie naprawdę wciąga! Aż chce mi się wracać do domu i klepać te ćwiczenia, w metrze czytam Learn Python the hard way – cośtam sobie powtarzam i nawet w większości czaję, o czym mowa. Ostatnio mnie tak wkręcił taniec na rurze. I pasjans pająk.

Czasami się irytuję, że idzie mi to za wolno. Robię za dużo błędów. Muszę wracać do poprzednich kroków. A powinnam już robić jakiś łatwy projekt. Spędzać więcej czasu na nauce. Zablokować kwejka i fejsbuka. I zamykać kota w łazience.

Ale w sumie to mój pierwszy miesiąc. I tak jest ok. Będzie jeszcze lepiej, organizm już się przyzwyczaja do garba i braku kolacji. I niepokojących snów. Bardzo niepokojących snów. Jeszcze się wyrobię. Jak to było – najpierw masa, potem rzeźba?

Ej, poszłabym na jakąś imprezę. Liczy się?

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s